O autorze
Rocznik ’84. Pierwszą płytę, a raczej kasetę nagrał w wieku 11 lat z kolegą z bloku. Sprzedała się w oszałamiającym nakładzie czterech egzemplarzy. Od tamtej pory woli słuchać innych.

Pracował w Onecie, Interii i prowadził własną, internetową agencję informacyjną Blitznews. Obecnie współtworzy zespół krakowskiego start-up’u edukacyjnego Brainly. W (rzadkich) wolnych chwilach biegacz-amator, fan futbolu niszowego i piszący słuchacz.

Pytania? Pomysły? Hejty? Pisz na: m.gnat@interia.pl

Nie rolujcie nas

Szanowny autorytecie polskiej rozrywki, stanowczo protestuję przeciwko wyzywaniem mnie i dziesiątek tysięcy innych odbiorców kultury w tym kraju, od niezbyt lotnych intelektualnie chamów.

Co krok słyszę, od tak zwanych "autorytetów" polskiej rozrywki, że jako odbiorca, któremu teledysk pani tańczącej z armaturą łazienkową, czy nieśmieszne polskie komedie, się zwyczajnie się nie podobają, jestem cytuję: "pozbawionym poczucia humoru i dystansu chamem", który jest na tyle mało rozgarnięty i nieobyty, że "nie pojął prowokacji" przygotowanej przez Artystów.



Wszystko pięknie, ale czy Artyści przypadkiem nie zapomnieli, czym jest szacunek do swojego odbiorcy i tego, że to właśnie "nierozgarnięty cham Polak" płaci za abonament rtv, kupuje bilety na koncerty i filmy oraz płyty? Gdzie szacunek do swojego chlebodawcy?

Skąd przeświadczenie, że odbiorca jest głupkiem? To przesłaniające cały świat mniemanie o swojej "lepszości"? Czy może to czkawka z czasów, gdy w telewizorze były jedynie dwa kanały, a o internecie nikt nawet nie słyszał i mogliście nam wtłoczyć do głów co tylko Wam się podobało?

Jak to jest, że dziwnym trafem ten sam, skarlały intelektualnie, przeciętny Polak, który ujada anonimowo w sieci, potrafi wykupić ponad 90 tysięcy egzemplarzy płyty Dawida Podsiadły, zapełnić sale na biletowanych koncertach Marii Peszek, Brodki czy Leszka Możdżera, kupując wejściówkę za 50 złotych, albo i więcej, czy udać się w masie ponad miliona osób na najnowszy film Wojciecha Smarzowskiego?

Nie "rolujcie" nas, nie wmawiajcie nam, że jesteśmy społeczeństwem miałkim i płaskim i "my nic nie rozumiemy". Bo internet, obok wszystkich jego wad i zalet dał nam możliwość wyboru, oceny i konsultacji społecznej tego co w kulturze jest warte uwagi, a co nie.

Artysto, pamiętaj, że nie jesteś nieomylny i słowo "pokora" powinno dotyczyć również Ciebie. Nim nazwiesz mnie, zwykłego odbiorcę, zwykłym chamidłem, zastanów się proszę najpierw, kto w tym całym medialnym show-biznesowym światku funkcjonuje dla kogo.

Czy my dla Ciebie, czy Ty dla nas?

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...