O autorze
Rocznik ’84. Pierwszą płytę, a raczej kasetę nagrał w wieku 11 lat z kolegą z bloku. Sprzedała się w oszałamiającym nakładzie czterech egzemplarzy. Od tamtej pory woli słuchać innych.

Pracował w Onecie, Interii i prowadził własną, internetową agencję informacyjną Blitznews. Obecnie współtworzy zespół krakowskiego start-up’u edukacyjnego Brainly. W (rzadkich) wolnych chwilach biegacz-amator, fan futbolu niszowego i piszący słuchacz.

Pytania? Pomysły? Hejty? Pisz na: m.gnat@interia.pl

Lek na celebrytyzm

By poczuć się jak gwiazdor bulwarówek wystarczą już nawet 2 tysiące złotych.

Wciąż przecieram oczy ze zdumienia, przypuszczając, że może to być jakaś "grubsza", misternie zaplanowana akcja z drugim dnem, wiele jednak wskazuje na to, że jest to całkiem poważna oferta.



Otóż serwis Celebryta24.pl reklamuje się w sieci jako ten, który za odpowiednią kwotę pieniędzy pozwoli nam poczuć się przez jeden dzień jak prawdziwa gwiazda.

"Poczuj jak smakuje sława! Paparazzi śledzący każdy Twój krok, zazdrosne spojrzenia przechodniów, tłumy fanów proszących o autograf…" - czytamy na stronie.

W cenie, w zależności od pakietu (ceny promocyjne od 1999 do 9999 zł), znajdują się takie opcje jak prywatny ochroniarz, ścigający cię po ulicach miasta paparazzi, limuzyna, czerwony dywan, a nawet wynajęcie helikoptera lub prywatnego odrzutowca.

I chociaż pomysł wydaje się być wzięty zupełnie "z czapy", dostrzegam w nim pewien terapeutyczny, a nawet misyjny walor. Otóż istnieje prawdopodobieństwo, że syn lub córka jakiejś znanej i bogatej osoby, której zamarzy się kariera w stylu Paris Hilton, zamiast rzeczywiście przebijać się na stołeczne bankieciki, skorzysta z oferty serwisu Celebryta24.pl.

Być może nie gwarantuje to autentyzmu przeżyć, ale ma też pewien plus - z pewnością nie czeka nas lincz ze strony bezczelnych internetowych hejterów. Nie musimy też wymyślać sobie dodatkowej profesji - takiej jak "chęć szczera" zostania piosenkarką/aktorem/modelką.

Jeśli serwis Celebryta24 "ocali nas" od choćby jednej ofiary swego przerośniętego ego, to ja jestem na tak, i naprawdę trzymam kciuki za twórców serwisu i ich powodzenie.

Osobiście przygotuję nawet petycję o państwową dotację dla uczestników "terapii", oferowanej przez twórców tego serwisu.

Z NFZ, rzecz jasna.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...